Oceleć od zapomnienia
plenderuuk

Licznik odsłon

021810
Dzisiaj
Wczoraj
W tym tygodniu
W tym tygodniu
W tym miesiącu
W zeszłym miesiącu
Wszystkie dni
36
72
477
20781
2294
3339
21810
Twój adres IP: 3.227.252.191
2020-02-29 01:09

Organizacje i stowarzyszenia

Losy człowieka toczą się różnymi kolejami. Skutki wyborów i wyroki przeznaczenia są nieraz nieprzewidywalne. Dotyczy to również pamięci historycznej, tych losów pośmiertnych, których bohaterami stają się nieliczni śmiertelni. Dwie daty odcisnęły piętno na pamięci
o Henryku Dobrzańskim i Edmundzie Chojeckim: 1940 rok i 2009 rok.

Kim są bohaterowie niniejszego wywodu? Pierwszy z nich znany jest niemal wszystkim, jeśli nie z samej wiedzy historycznej, to z popularnego filmu „Hubal”. Drugi bohater to postać powszechnie anonimowa, znana jedynie wąskiej grupie historyków. Henryk Dobrzański
i Edmund Chojecki to bohaterowie życia. Jednakowo zaświadczyli o swojej odwadze, poświęceniu i ofierze dla Polski, czyli de facto dla nas wszystkich. Nie są to patetyczne slogany, ale fakty.

Rotmistrz Henryk Dobrzański (drugi z lewej) i rotmistrz Edmund Chojecki (czwarty z lewej) na międzynarodowych zawodach konnych w Rzymie w 1926 roku.

 

 

Obaj urodzili się pod koniec XIX wieku. Wychowani byli w duchu patriotycznym. Kiedy przyszła godzina próby, stanęli do walki. Bili się o odrodzenie utraconej w XVIII wieku Polski w zamętach wojen drugiej dekady XX wieku. W 1920 roku obronili młode państwo przed najazdem groźnej Rosji, która tym razem przybrała czerwony sztandar. Obaj uzyskali za swoje czyny order Virtuti Militari. Byli znakomitymi kawalerzystami. Z tej racji spotkali się w Grudziądzu w połowie lat 20. XX wieku. Znajdowało się tam Centrum Wyszkolenia Kawalerii, gdzie  przebywała elita polskich jeźdźców. W  Grudziądzu znajdowała się również Grupa Sportu Konnego, do której należał Henryk Dobrzański. Stamtąd Hubal wyruszył na olimpiadę do Amsterdamu. Nie wiemy dokładnie jak wyglądały ich relacje. Mieli podobne zainteresowania i życiorysy, więc mogli się przyjaźnić.

W 1939 roku wybuchła wojna. Wywalczona przez nich Druga Rzeczpospolita upadła. Obaj przeżyli walki kampanii wrześniowej. Tylko, że Henryk Dobrzański nie złożył broni i stał się legendą. Edmund Chojecki dostał się w ręce NKWD. Wiosną 1940 roku obaj zginęli.  Major Hubal w lasku pod Anielinem z bronią w ręku do końca walcząc z najeźdźcą niemieckim.  Major Edmund Chojecki zamordowany strzałem w tył głowy w lesie katyńskim.

Pośmiertne losy przyniosły ich pamięci dwojakie drogi. PRL opiewał Henryka Dobrzańskiego, jako niezłomnego wroga nazistów. Przemilczał o jego walkach
z komunistami w 1920 i 1939 roku. Edmund Chojecki został z oczywistych względów wyrzucony na śmietnik historii. Trzecia Rzeczpospolita wyrównała rangę czynów obu bohaterów. Byli już po pośmiertnym awansie na stopień podpułkownika. Wiosną 2009 roku obaj zostali upamiętnienie przez Zespół Szkół w Birczy. 26 marca Edmundowi Chojeckiemu poświęcony został Dąb Pamięci oraz tablica pamiątkowa w ramach realizacji programu „Katyń …ocalić od zapomnienia”. 18 czerwca Szkole Podstawowej w Birczy nadano imię Henryka Dobrzańskiego.

Intrygujący jest fakt, że pośmiertne losy opisywanych postaci splotły się w Birczy zupełnie przypadkiem. Osoba Edmunda Chojeckiego została przydzielona szkole losowo przez organizatorów programu edukacyjnego. Dzięki pracy badawczej nauczycieli szkoły udało się odkryć wspólną przeszłość walecznych legionistów, ale dopiero w 2010 roku. Czy to był zwykły był zbieg okoliczności?

 

 

 

Grzegorz Piwowarczyk